Rośniemy w siłę! - Małe podsumowanie!
Grudzień 2012 - Styczeń 2013
Od warsztatów było już tylko lepiej. Nasza młodsza grupka troszkę się powiększyła. Ostro ćwiczymy przygotowując się przed kwietniowymi zawodami. Starsza grupa również poczyniła ogromne postępy. Dziewczyny coraz bardziej otwierają się na świat! Rok 2012 mogę uznać za „okropnie” taneczny… Skoro przeżyliśmy kolejny koniec świata przeskakując przez niego w rytmach funku, dalej może być tylko lepiej! Podsumowując zmiany jakie nastały: młodsza Milejowska nadzieja, czyli ekipa „Bez nazwy” rośnie w sile i może stać się ogromnym zagrożeniem już niebawem; starsza grupa dziewcząt pracuje nad własnymi solówkami, każda zajęła się innym stylem tańca, a co z tego powstanie zapewne niebawem się przekonacie! A co u nas… u Squeeze Crew? Nie są to dla nas proste dni, ponieważ w pełnym składzie mamy możliwość spotykać się tylko w piątki. Staramy się, by każdy piątek był wyjątkowy i niepowtarzalny oraz by wyciągać z tych dwóch godzin maksimum. A tak poza tym muszę sam podkręcać sobie śrubkę do maksimum i cały czas mięć otwartą głowę, by coś co powstawało tyle czasu nadal trzymało się na takim samym poziomie.
W grudniu moja Tenczyna przygoda stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Nabawiłem się bowiem kontuzji, która wykluczyła mnie całkowicie z tańczenia a nawet normalnego funkcjonowania. Na szczęście jednak osobiście się za nią zabrałem i jej stan stopniowo się poprawia. Nie wiem jednak kiedy osiągnę pełną sprawność.
Footwork NEXT LEVEL - Bboy Mefo
Warszawa - 2 Luty 2013r. Godzina: 12:00 – 17:00
Jako, że 2012r. był taneczną bombą inspiracji nie mogę pozwolić, by w tym nowym roku się cofnąć. Tak więc postanowiłem wystartować od razu z grubej rury i wybrałem się na najnowsze i jedyne w swoi rodzaju Warszawskie warsztaty Footworkowe organizowane przez Bboya Mefa. Dlaczego jedyne w swoim rodzaju? Ponieważ nie kończą się po ich zakończeniu a są kontynuowane i otwarte dla wszystkich na specjalnym internetowym forum - online.
Warsztaty odbyły się tym razem - nie w Step Dealers a - na fantastycznej sali baletowej. Frekwencja naprawdę dopisała. Mefo całe swoje warsztaty opierał o fundamentalne ruchy pochodzące rodem z Bluprint’a Alien Ness’a. Na początek ogarnęliśmy malutką rozgrzewkę, następnie przebrnęliśmy przez Toprocki, których głównym zadaniem było uruchamianie naszych bioder. Zrozumiałem jak to bardzo ważne. Następnie poznaliśmy kilka sposobów, na to jak utrzymywać flow korzystając z dropów. Kolejnym elementem było stopniowe przechodzenie do Footworku jednak nie takiego, jakim go zna większość Bboys. Nie six stepy, nie for stepy… tylko surowe podstawy. Dalsza cześć treningu polegała na wykonywaniu odpowiednich ćwiczeń. Ćwiczenia te, to nic innego jak odpowiednio przygotowane sekwencje ruchów (Sweepy, Weepy, Swithe, CC’s, Knee Walki, Pretzle itp.) wykonywane do specjalnie stworzonego beatu. To naprawdę fantastyczne doświadczenie ćwiczyć właśnie w ten sposób. Poziom trudności rósł zarówno poprzez coraz bardziej skomplikowane ruchy, jak i poprzez przyśpieszanie tempa beatu. Mimo, iż kolano nie pozwalało mi na swobodne wykonywanie większości ćwiczeń, dawałem z siebie wszystko. Najciekawszym elementem tego warsztatu były zdecydowanie słomki, które Mefo rozdał już na samym początku footworkowej części. Musieliśmy przez cały warsztaty ćwiczyć z trzema sklejonymi słomkami w buzi, dzięki czemu musieliśmy kontrolować oddech i zmuszać płuca do większej pracy, czyli po prostu męczyliśmy się cholernie, ale zyskując tym na kondycji. Mefo pokazał także ćwiczenia na to, by włączyć oddech do naszego treningu, by nie zapominać o oddechu. Na koniec mieliśmy małą pogadankę, z której dowiedzieliśmy się kilku kwestii odnośnie trenowania, tego jak działa ekipa oraz tego, w jaki sposób powinien podchodzić nauczyciel do swoich uczniów. Mefo okazał się naprawdę pozytywnie myślącym człowiekiem a fakt, że w swoim życiu kieruje się religią sprawia, iż jego podejście do życia bardzo przypomina moje. Podsumowując ten warsztat, to jedna z najbardziej inspirujących przygód BBoyingowych jakich doświadczyłem. Z innej strony to pięciogodzinna rzeźnia zarówno dla techniki, kondycji jak i umysłu. I bardzo dobrze! Oby 2013r. nadal tak mnie zaskakiwał.
WE LOVE DANCE!
13 Luty 2012r.
Kolejne z tanecznych wydarzeń miało miejsce 13 Lutego 2013r. Pomysł był równie spontaniczny, co poprzednia akcja. Korzystając z magii nadchodzących Walentynek GOK postanowił sprawić, by Milejowscy tancerze jeszcze bardziej pokochali taniec. W ten sposób powstał turniej tańca dla początkujących o wdzięcznej nazwie We Love Dance! Tancerze zmagali się w kategorii 1vs1 bez ograniczeń wiekowych. Musieli pokonać swojego rywala oraz dać sobie rade z szeroką gamą styli muzycznych. Bitwa toczyła się o tytuł Najlepszego Tancerza w Milejowie. Tancerze dali z siebie wszystko. Mogliśmy oglądać takie style jak: bboying, popping, locking, house i hip-hop. A wszystkiemu towarzyszyła cała masa radości i śmiechu. Ostatecznie na podium znaleźli się:
1 miejsce - Sylwia Osiak („Bez Nazwy”) - Białka
2 miejsce - Daniel Boryga - Lublin
3 miejsce - Agnieszka Ścibór („Bez Nazwy”) - Białka
We Love Dance to naprawdę dobry pomysł na spędzenie popołudnia dla każdego, kto lubi taniec i dobrą zabawę.
Ten malutki turniej był ogromnym krokiem dla milejowskiego tańca. Krokiem na miarę świątecznych warsztatów. Tancerze są dzięki niemu bogatsi o nową wiedzę, doświadczyli na własne nogi jak przebiegają takie zawody dzięki czemu będą mogli czuć się pewniej gdy nadejdzie ostateczna próba!
Pozostaje pytanie „Co dalej?”. O tym przekonacie się zapewne już niebawem, ponieważ głowy Milejowskich tancerzy są ciągle otwarte na nowe pomysły.
ZIMOWA STREFA TAŃCA VOL. 5
Lublin - 24 Luty 2013r.
To już kolejna strefa tańca, na której stawili się Milejowscy tancerze. Tym razem postanowiliśmy wybrać się na zajęcia ze styli, z którymi mamy bardzo mało do czynienia. Miłą niespodzianką był fakt, że wybrały się z nami dwie dziewczyny z Milejowskiej starszej grupy. Kara i Pycha wraz z Naniśką postanowiły udać się na klasę Wackingu, który był marzeniem Naniśki. Natomiast ja udałem się dzielnie na dwie klasy Lockingu, który od zawsze mnie intrygował i mimo, że tańczyłem go bardzo mało, czułem się w nim świetnie. Cały warsztat poprowadziła dla nas Czajna, o której info poniżej.
Marta Jaremin "Czajna"
Przygodę z tańcem rozpoczęłam w roku 2001, kiedy dołączyłam do świeżo powstałej grupy ENZYM w Gdańsku. Została ona założona przez Agnieszkę Tempską-Bałut. Tańczyłam w grupie przez 11 lat. Jest ona dobrze znana na polskiej scenie tanecznej ze względu na osiągnięcia oraz fakt, iż jest to jedna z najdłużej istniejących grup streetdance’owych w Polsce, stawiająca swoje pierwsze kroki, gdy nasza rodzima taneczna kultura hiphopowa dopiero dojrzewała. Moje ulubione style taneczne to: locking, house dance, hip-hop oraz waacking. To w nich się specjalizuję, lecz jestem otwarta również na inne formy tańca. Kształciłam się pod okiem zagranicznych tancerzy, m. in. z USA, Japonii, Francji czy Szwecji. Mam wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu zajęć tanecznych. Udzielam warsztatów w różnych miastach Polski, sędziuję również zawody i jamy taneczne. Biorę udział w spektaklach i udzielam się w różnorodnych wydarzeniach związanych z kulturą taneczną. Oprócz tańca pasjonuje mnie także muzyka i literatura. Ukończyłam Szkołę Muzyczną I stopnia im. Zygmunta Noskowskiego w Gdyni. Jestem absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim. Dążę do nieustannego rozwoju swoich umiejętności i staram się jak najczęściej konfrontować z innymi tancerzami. W moich żyłach zamiast krwi płynie FUNK, a moje motto brzmi: „Bądź lepszy od siebie z dnia poprzedniego”. Wierzę w siłę pozytywnej energii, żyję z pasją i staram się przekazywać ją innym. Uważam, że pracą, wytrwałością i uśmiechem można osiągnąć każdy cel.
Wacking
Na warsztaty z wackingu czekałam długo i w ostatniej chwili się na nie zdecydowałam, czego w ogóle nie żałuję. Nigdy wcześniej nie próbowałam tego stylu tańca i nie do końca wiedziałam, na czym on polegał. Warsztaty z Czajną to mega odlot, oczywiście pozytywny! Przez te krótkie 1,5 godziny pokazała nam bardzo dużo. Były to zwykłe a jednocześnie niezwykłe kombinacje posingu, czyli różnych póz, waacki na różne sposoby, bolo, waack attac, footwork i groove funkowy. Po takim zasobie kroków i ruchów przeszliśmy do choreografii, która była genialna i momentami trudna. Całość świetnie współgrało z muzyką, która od razu mi się spodobała tak samo jak i taniec. Mieliśmy również za zadanie przejść po całej sali wykonując różne pozy, przy tym patrząc przeciwnikowi prosto w oczy. To ćwiczenie jest dobre na pokonywanie własnego wstydu i na odwagę, która przydaje się w każdym tańcu, zwłaszcza w wackingu, gdyż niektóre ruchy wymagają elegancji i seksapilu.
Czajna to bardzo pozytywna i wesoła osoba, która swoim byciem wprowadza niesamowity nastrój na sali, który od razu „każe” nam tańczyć i freestylować. Jej uśmiech i pasja do tańca jest od razu widoczna. Z taką instruktorką od razu chce się współpracować.
Naniśka
Locking
Z lockingiem do tej pory miałem naprawdę mało do czynienia. Spotkałem się z nim tylko we Wrocławiu na dwugodzinnych warsztatach, tak więc byłem przerażony i strasznie podekscytowany jednocześnie.
Na pierwszej klasie Czajna zrobiła ciekawą rozgrzewkę opartą o całą masę funkowego Groove’u. Następnie przebrnęliśmy przez kilka strasznie ciekawych ruchów, które pozwoliły nam przejść do dalszej części, czyli tworzenia choreografii. I właśnie nią - ciekawą i strasznie barwną - zajęliśmy się już do końca czasu pierwszej klasy.
Druga klasa była już znacznie trudniejszym wyzwaniem. Pracowaliśmy nad techniką. Czajna zaserwowała nam wyboistą drogę przez większość Lockingowych ruchów. Najpierw ćwiczyliśmy wspólnie a następnie przez krótką chwilę mieliśmy dzielnie nim freestylować. Przebrnęliśmy przez różne rodzaje Lock’ów i Wrist rolls’ów. Ogarnęliśmy również pointy, paceing i dosyć trudne Scoobie doo. Czajna powiedziała nam, jak wkładać do tańca więcej ruchu, jak korzystać ze zmiany poziomów i obrotów, po czym przeszliśmy do kolejnej - wcale nie łatwej - choreografii, która posiadała w sobie pełną gamę różnorodnych ruchów, które przed chwilą technicznie wyćwiczyliśmy.
Czajna w moim odczuciu to zakochana na maksa w tańcu osoba. Świetna tancerka zwracająca uwagę na szczegóły. Największą jej zaletą jest jej wyjątkowa skromność i poczucie humoru. Poziom jej lockingu jest naprawdę mistrzowski. Mam nadzieję, że będę miał okazję jeszcze kiedyś uczyć się tego stylu od tak wspaniałego nauczyciela. Jeśli taka okazja się nadarzy na pewno z niej skorzystam.
TANIEC W GOKOWSKIM CZASOPISMIE „ PO GODZINACH”!
4 Marca 2013r.
Z ważniejszych wydarzeń w życiu tanecznym Milejowa należy uwiecznić fakt, iż dnia 4 Marca 2013r ukazał się 15 numer Pisma wydawanego przez Gminny Ośrodek Kultury, można w nim było zobaczyć prawie całą stronę poświęconą milejowskim tancerzom. Można dotyczyła ona oczywiście świeżych wydarzeń tanecznych, czyli Świątecznego Warsztatu Tanecznego – Christmas Squeeze oraz Turnieju dla najmłodszych – We Love Dance! Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z cała gazetka pobierając numer: tutaj. Czy tez jedynie z wyciętymi screenami dostępnymi po powiększeniu miniaturek.
Maj przynosi ogromne zmiany! Funkowa Sława i turniej! !
2 Maja 2013r.
Najważniejszym wydarzeniem, jakie miało miejsce na początku tego miesiąca było wybranie nazwy przez starszą grupę roztańczonych dziewcząt. Przed państwem długo wyczekiwana Ekipa Funky Fame! Mam nadzieje, że ich zapał sprawi, iż ta funkowa sława obleci cała Polskę! Na horyzoncie pojawiło się nie lada wyzwanie, bowiem 24 Maja w Łęcznej odbędzie się Turniej Tańca. To dodatkowa motywacja dla naszych tancerzy! GOK Wspiera nas z całych sił, koszulki kupione, BUS załatwiony, reszta pozostaje w naszych rękach. O tym jak bardzo poważnie do tego podchodzimy świadczy chociażby nasze motto, „Gdy inny leniuchują my trenujemy”. Dajemy z siebie wszystko!
Zarówno ekipa Bez Nazwy jak i Funky Fame są przygotowane na ten Turniej! Bardzo możliwe, że Squeeze również połakomi się na taneczne kąski i dobrą zabawę. A tymczasem sprawdzajcie jak dzielnie trenują nasi tancerze:
IX TURNIEJ TAŃCA NOWOCZESNEGO O PUCHAR BURMISTRZA ŁECZNEJ
24 Maja 2013r.
24 Maja nasz cały taneczny świat przeniósł się na jakiś czas do Łęczyńskiej Szkoły Podstawowej nr 4. Startowaliśmy tam w Turnieju Tańca Nowoczesnego o Puchar Burmistrza Łęcznej. Na początek może więc krótkie podsumowanie dotyczące samych konkretów i osiągnięć naszej bandy. Do półfinału w kategorii Hip Hop Solo dzieci doszli Agnieszka Ścibór oraz Bartek Lewandowski. W kategorii Hip Hop Solo Juniorzy do półfinału udało się dotrzeć Sylwii Osiak oraz Adrianowi i Filipowi Kucybale. W kategorii Hip Hop Duety Seniorzy duet Jamnik i Boogie wywalczył pierwsze miejsce. W formacjach niestety nam się nie udało.
Zawody te z pewnością były dla nas ciekawą przygodą, podczas której dowiedziałem się bardziej, niż to możliwe, że taniec różna ma oblicza. Sam nie wiem, w jakim kierunku wędrują moje uczucia, bo z jednej strony takie zawody to ciekawa i radosna przygoda dla najmłodszych, ale z drugiej wiele rzeczy jest nie takich jak być powinno. Dlatego czekałem sporo czasu na to, by opisać to, co czuję, ponieważ myślałem, że moje odczucia to tylko chwilowe ataki emocji. Czas jednak minął emocje opadły a dziwne uczucie niesmaku pozostało. Zadałem sobie najpierw pytanie czy ja tak naprawdę wiem, czym jest Taniec Nowoczesny. Starałem się sobie usprawiedliwić tym faktem moje odczucia. Po wstępnym zapoznaniu mogę stwierdzić, że to taka zastępcza zbiorowa nazwa dla tańców ulicznych, czyli dokładnie tak jak to odebrałem wcześniej. A skoro jest tak jak czułem, będę traktował ten temat tak jak powinien to zrobić każdy tancerz. Zacznijmy wiec od początku w malutkich, lecz treściwych punktach.
1. Kwestia sędziów: W składzie sędziów nie powinien być nikt, kto wystawia swoje grupy, tego tłumaczyć nie muszę i każdy rozgarnięty osobnik się ze mną zgodzi. W samej gminie jest naprawdę wielu tancerzy nie wspominając o powiecie, czy nawet województwie, więc zawsze się znajdzie ktoś bezstronny.
Teraz troszkę kwestii dotyczących kategorii Solo i troszeczkę zahaczających o Duety.
2. Sposób selekcji: Pierwsza z kwestii solówek to to, że strasznie zazdroszczę sędziom podzielności uwagi i tego, że przez minutę są w stanie ocenić, kto zasługuje na kolejną rundę z dziesięciu tańczących jednocześnie osób. Ala to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, ponieważ sam nie bardzo wiem, jak to inaczej rozwiązać przy tak dużej ilości zawodników.
3. Sposób tańczenia: I tutaj mogę mówić bez końca. Najbardziej kującą mnie w serce sprawą jest to, że tancerze nie freestylują. Wg mnie na każdą rundę powinien przypadać całkowicie inny kawałek muzyczny, by sprawdzić tancerza, w jaki sposób sobie daje rade z różnymi utworami muzycznymi. Dlaczego tak sądzę? A no dlatego, że robienie choreografii pod muzykę, której nie znamy jest sprzeczne z ideą choreografii, która ma interpretować muzykę, do której jest tworzona. Jeśli się ją tego pozbawi, to zostają nam tylko ruchy może i fajnie wyglądające, ale pobawione myślenia. A tancerz powinien wiedzieć co robi i dlaczego to robi. Dla mnie jest to najnormalniej w świecie głupota, ponieważ tancerz albo robi choreografię do muzyki albo tańczy na żywo dobierając ruchy spontanicznie do kawałka, którego nie zna. Jeśli tak nie jest to stajemy przed pytaniem czy tancerz naprawdę zasługuje na pierwsze miejsce, ponieważ tylko wykonuje wyuczone ruchy a nie tańczy.
4. Kategoria i jej nazwa: Kolejna sprawa, która mi nie gra tylko potwierdza moją powyższą teorię zmiany muzyki. Konkurencja nazywa się Hip Hop Solo czytająć na jej temat w regulaminie dowiadujemy się, że można w niej korzystać z wszelkich Hip Hopowych form tańca takich jak Locking, Popping, czy nawet Krump. W takim razie tancerz powinien w tej kategorii zmierzyć się z muzyką, do każdego z tych styli. Wtedy okazałoby się czy naprawdę jest najlepszy w Kategorii Hip Hop. Nie będzie to możliwe, gdy tancerz będzie miał wyuczony układ Hip Hopowy - wtedy polegnie. Gdy włącza mu funk do Lockingu czy nawet ciężki Krumpowy kawałek, tancerz, który freestyluje da sobie z tym radę na luzie. W takim razie albo dajcie się w tej kategorii sprawdzić tancerzom różnych styli albo zmieńcie nazwę kategorii. Tylko, na jaką…? „Hip Hop Choreografia” – nie, bo choreografie się robi do muzyki… to może „Hip Hop Solo” – nie, bo Hip Hop to taniec freestylowy. W takim razie najprawdziwszą nazwą tej kategorii byłoby chyba coś w stylu: „Robienie układów do muzyki, której nie znamy solo” – brzmi śmiesznie prawda…?!
5. Muzyka: To kwestia, o której już wspomniałem wcześniej. Muzyka powinna być tak różnorodna jak różnorodne są style taneczne. Kolejna rzecz, która okropnie kuła mnie w uszy to dobór repertuaru na przerwy, czy próby parkietu. Pojechaliśmy tam z zamiarem dobrej zabawy. Liczyliśmy co najmniej na jedno fajne i luzackie kółeczko i nie spodziewaliśmy się, że będzie tam cała masa soczystego funku, czy oldschoolowego rapu, ale nikt się nie spodziewał Disco Polo. Nie jestem jego wrogiem. Potrafię się bawić do każdej muzyki, ale to są zawody a nie wesele. Nie winię za to Dja, ponieważ nie każdy musi się znać na każdym gatunku muzyki, ale jeśli ktoś się podejmuje prowadzić tego typu bibę, powinien chociaż troszeczkę wiedzy zaczerpnąć, by ludzie mieli szacunek do jego profesjonalnego podejścia. Bo to trochę, jak by na weselu zapuścić ciężki heavy metal i dziwić się, że coś leciutko nie halo.
6. Kolejna, ostatnia i zarazem okropnie obrzydliwa rzecz. Nie wiem, kto i w jakim celu szkoli pod tym kontem tancerzy! Parcie na szkło to zła rzecz i instruktorzy powinni się wstydzić, że ich podopieczny zachowuje się w taki sposób. Pierwsza zasada u mnie na treningu: Tancerz ma być skromny, bo nie jest pępkiem świata! Dlatego, nie rozumiem czemu tancerze zachowują się w ten sposób pomijając fakt, że łamią tym zasady turnieju, co tylko dodatkowo wprawia mnie z zakłopotanie połączone z zażenowaniem. Jeśli jeszcze nie wiecie, o czym mówię, to mowa tutaj o wciskanie się jak najbliżej stolika sędziowskiego, by pokazać jak się jest ważnym i jak się ma w dupie resztę tancerzy, których się przez to zasłania. W pewnej chwili martwiłem się, czy zawodnicy nie wejdą przypadkiem na stół, bądź by być bardziej oryginalni zatańczą pod stołem. Czemu nie? Próbowałem sobie to tłumaczyć w taki sposób, że muzyka ich ponosi, ale to nie muzyka skoro nie freestylują, może to dlatego, że to dzieciaki i mają taki odruch. Ta teoria legła w gruzach po pierwszych solówkach seniorów a myślałem, że z wiekiem człowiek staje się mądrzejszy a tancerz skromniejszy. Pytanie tylko gdzie są ich trenerzy skoro nie dostrzegają, w jakim kierunku to zmierza! Ja jestem naprawdę młodym człowiekiem i młodym instruktorem, ale jeśli inni mają więcej lat doświadczenia i kształtują swoich podopiecznych w tym kierunku to naprawdę muszą na chwilkę wrócić do korzeni i zaczerpnąć wiedzy o tym, co robią. Z uśmiechem oglądając to, co się działo zastanawiałem się, co by było gdyby scenę i sędziów dzieliła przepaść? Po dziesięciu sekundach tańca zostałaby 1/3 tancerzy, z czego jeszcze połowa tańczyłaby na krawędzi ryzykując życie.
Trenerzy to jedna sprawa a druga to fakt, że sędziowie sami powinni zwrócić uwagę na takie zachowanie, dać naganę i cofnąć na swoje miejsca a jak nie to wyjazd. Ale to nie bardzo możliwe, kiedy sędzia i trener jest tą samą osobą, o czym wspomniałem w punkcie pierwszym.
Zgodzić się muszę z jednym. Turniej na pewno wywiązuje się ze swoich założeń dotyczących propagowania i popularyzacji tańca wśród młodych tanecznych dusz. Jest on ciekawym wizualnie i rozrywkowo wydarzeniem, po którego zobaczeniu ktoś faktycznie może poczuć chęć wzięcia w nim udziału. Zamysł jest dobry, miejsce jest naprawdę ciekawe, gdyby jeszcze poprawić, chociaż część kwestii, o których wspomniałem. Turniej mógłby się stać naprawdę dobrą imprezą dla każdego rodzaju tancerzy. I tych układowo - synchronicznych i tych Hip Hopowo Freestylowych. Ale co ja tam wiem…? Jestem tylko zwykłym szarym człowiekiem.
TURNIEJ TAŃCA ULICZNEGO AMBER-DANCE
2 Czerwca 2013r.
Po długich przygotowaniach i całej masie pracy udało nam się zorganizować Turniej Tańca Ulicznego „Amber Dance”. Był on imprezą towarzysząca Turniejowi Siatkówki Plażowej. Pomysłodawcami byliśmy Ja i DJ Bubuś, natomiast głównym sponsorem Maksymilian Siepsiak (Grupa Amber-Net i TENDERLEX), dla którego płyną ogromne podziękowania od każdej roztańczonej duszyczki.
Zamysł turnieju w mojej głowie był ukierunkowany w jedną stronę – dobra zabawa. Ogromnie zależało nam by pokazać, czym tak naprawdę jest Hip Hop, że to nie łańcuchy, gołe tyłki i cała masa hajsu, tylko przyjemne spędzanie czasu i uśmiech na twarzach. Wydaje mi się, że tan plan wykonaliśmy, co najmniej w 99 %.
Dobrą zabawę było czuć w powietrzu. Każdy - czy to młody czy starszy - miał tam chwilę radości i uśmiechu. Ludzie niesamowicie wspierali swoją energią małych tancerzy a Ci w zamian wyprawiali cuda na parkiecie.
W turnieju wzięli udział tancerze z Milejowa, Jaszczowa, Białki, Łysołaj, Bystrzejowic a nawet podlubelskiego Pliszczyna. Przez kilka godzin tancerze zmagali się we freestylowych bitwach 1 na 1. Po eliminacjach do turnieju właściwego weszło 16 najlepszych zawodników. Po wielu ciekawych walkach sędziowie wyłonili finałową trójkę. Trzy pierwsze miejsca zgarnęli tancerze z Milejowskiej grupy „Bez Nazwy”:
1 miejsce - Adrian Kucybała („Bez Nazwy”) - Milejów
2 miejsce - Filip Kucybała („Bez Nazwy”) - Milejów
3 miejsce - Agnieszka Ścibór („Bez Nazwy”) - Białka
Sędziowie wręczyli również specjalne tytuły, dzięki czemu wyróżnianie za 4 miejsce zajęła Paulina Stanisławek z ekipy Funky Fame. Tytuł najbardziej kreatywnego tancerza imprezy wywalczył Bartek Przychodzki (Bez Nazwy), natomiast tytuł kreatywnej tancerki otrzymała Wiktoria Nieroda (Funky Fame). Wyróżnienie za najlepszy ruch całego turnieju otrzymał Szymon Capała (Bystrzejowice).
Zawody były naprawdę świetnym doświadczeniem a miejsce na świeżym powietrzu okazało się nie lada dobrym pomysłem. Dobra muzyka, wspaniałe otoczenie, ciepły wiaterek, kochani ludzie, pyszne jedzonko i czego więcej do szczęścia potrzeba!
Ostatnio warsztaty wyrastają jak grzyby po deszczu. Ciężko znaleźć
w tym natłoku coś naprawdę wartego uwagi. Czasem zdarza się tak,
że odnajdujesz przypadkiem coś, co samo w sobie wydaje się
świetnym pomysłem.
Z taką akcją wyszedł do tancerzy Oldskool z zamojskiej ekipy
Side by Side. Zorganizował warsztat Bboyingu będący częścią
Zamojskiego festiwalu „Wszystko Gra”.
Warsztat miał się odbyć na rynku, co mnie zaintrygowało,
ponieważ w takim jeszcze nie uczestniczyłem a dodatkowo
strasznie chciałem trafić na warsztaty do Oldskoola –
człowieka, którego bardzo szanuję.
Wyjazd był organizowany bardzo spontanicznie, w ostatniej chwili
na warsztaty postanowiły się wybrać dwie tancerki z Funky Fame.
Udaliśmy się do Zamościa pełni obaw dotyczących samego miasta
jak i ludzi.
Wcześniej w Zamościu byłem tylko na chwilkę, w dodatku z wysoką
gorączką. Tym razem spokojnie przyjrzałem się miastu i zakochałem
się w nim od pierwszego wejrzenia. Klimat cudowny a ludzie
jeszcze wspanialsi.
Po odrobinie błądzenia połączonego ze zwiedzaniem spotkaliśmy się
na miejscu. Kawałek kartonu, garstka ludzi i rozpoczął się warsztat.
Na początku spokojnie zaczęliśmy Toprockingiem. Oldskool pokazał
nam wariacje Indian Stepa, po czym przeszedł do stylu zwanego
„dead leg style” – polegającego na wyłączeniu jednej nogi.
Następnie rozwinęliśmy ten ruch do kolejnej kombinacji
z czterema rogami.
Po chwili Toprockingu Oldskool zamęczył nas dropem podobnym
do Front Swipa, jednak kończyliśmy go na pozycji Hooka.
Staraliśmy się rozbudować tego dropa poprzez przekładanie nóg
na różny sposób.
Z kwestii Footworkowych to poznaliśmy świetną opcję wykonania CC
oraz ciekawy patent na zmianę standardowego kierunku poruszania
podczas zabawy footworkiem.
Następna cześć warsztatu była już typowo powermoves’owa.
Dziewczyny zrobiły ogromny postęp przy kręceniu Back Spina.
Ja natomiast wyciągnąłem sporo ciekawych rad.
Poznałem także zasadę świetnego ruchu, jakim jest kręcenie na barku.
Ostatnia cześć treningu, która zaskoczyła mnie najbardziej
to wiedza. Podczas luźnej rozmowy dowiedzieliśmy się wielu
istotnych kwestii.
Bboyowa Flava
Charakterystyczny dla bboyingu charakter, sposób poruszania się
i sam w sobie taniec jest zlepkiem kilku różnych temperamentów,
a nie – jak myśli większość – wymysłem wyłącznie Afroamerykanów.
Wytrwanie w tańcu – kolejną radą BBoya Oldskoola
była opowieść o tym, jak pewne punkty zaczepienia pozwalały mu
przetrwać w tym, co robi przez 13 lat.
Mianowicie, każdy z nas ma jakieś powody, dla których tańczy.
Ważne, by tych powodów było jak najwięcej. Wtedy, gdy jeden się
wypali pozostaje nam kolejny, dla którego musimy tańczyć.
Stres
Kwestia, którą rozwinęły dziewczęta dotyczyła stresu podczas
występów. Oldskool przedstawił swoje podejście do tej kwestii.
Jak ogarnąć ruch? Kilka patentów na to jak podchodzić
do nauki ruchów? Na początek jedna kwestia, którą uświadomił nam
Bboy Coras. Ruchy są dla nas tylko wtedy trudne, gdy ich nie potrafimy.
Gdy już je umiemy wydają się łatwe.
Często bywa tak, że nasze zdanie o pewnym ruchu ogromnie wpływa
na przebieg uczenia się tego ruchu. Myśląc, że coś jest strasznie
trudne, takie się to staje. Warte przemyślenia!
Warsztat w Zamościu pozwolił nam naprawdę poczuć klimat,
jaki panował w latach powstawania Bboyingu. To prawdziwy
uliczny warsztat dla prawdziwych tancerzy.
Oby więcej tak oryginalnych i zajawkowych akcji w centrum miasta!
Pozwala nam to obcować z ludźmi, czuć ciepłe powietrze na ciele
i szorować kartony do utraty sił.
Hasło I LOVE ZAMOŚĆ od tego warsztatu zapisało
się w moim sercu.
Obóz taneczny to kolejny punkt na liście moich marzeń do spełnienia,
w którym wziąłem udział. Przyznaję, zabierałem się do tego naprawdę
długo.
Było to spowodowane faktem, iż nie mogłem znaleźć obozu,
który by mi odpowiadał. Nie wymagałem wiele, chciałem tylko,
by obóz nie charakteryzował się wakacyjnym wypoczynkiem
połączonym z zajęciami tanecznymi a ciężką pracą, która
wymagałaby ode mnie maksymalnych wysiłków każdego dnia.
Gdy na horyzoncie pojawił się obóz zapowiadający się obiecująco
pod interesującym mnie kątem, nie czekałem ani chwili.
Mój wybór padł na BreakingCamp, czyli pierwszą edycję obozu
organizowanego przez Bboya Hefa i Bboya Rafsona.
Mogę śmiało powiedzieć, że się nie zawiodłem.
Poziom był różny, ale nikt się z nikim specjalnie nie cackał,
nie było taryfy ulgowej. Nawet odpoczynki były zorganizowane
tak, by rozwijały jakieś umiejętności.
Obóz obejmował naprawdę całość breakingowego rozwoju –
od wiedzy i historii poprzez całą masę praktyki ruchu,
kończąc na zajęciach akrobatyki na plaży czy eurobunge
w wesołym miasteczku.
Dla mnie, jednym z największych atutów była inność głównych
organizatorów, dwa zupełnie odmienne charaktery z dwoma
całkowicie oryginalnymi podejściami do tańca.
Dr Hefo w moich oczach to człowiek pełen luzu, mistrz rytmu
i stylu a Rafson to osoba pełna dyscypliny, to człowiek,
dla którego świadomość ciała jest czymś niezmiernie ważnym
a żaden Power Moves nie ma tajemnic.
Sprawiało to, że świetnie się uzupełniali, a każdy z uczestników
mógł dowiedzieć się wszystkiego, czego tylko potrzebował na temat
tego, co go dokładnie interesowało.
Całość urozmaiciła wybuchowa mieszanka zaproszonych osobistości.
Youya, która swoją energią włączyła w Bboyach Hip Hopowy luz.
Bboy Thomaz, który przekazał nam ogrom wiedzy z każdego poziomu
breakingowego tańca. Sapa, który pokazał nam jak wygląda
ukraińskie podejście do treningu.
Bboy Anioł, niesamowicie rozciągnięty i Bboy Ryba – tancerz
z najdłuższym wśród obecnych stażem tanecznym.
Świetnym podsumowaniem okazał się turniej, który dla wielu był
równie emocjonującym przeżyciem. Całość okraszona wspólnymi
wypadami, nocnymi rozmowami i całą masą zabójczego śmiechu.
Taki obóz, to coś, co każdy tancerz powinien przeżyć.
Te 10 dni nauczyło mnie tak wiele, ale to i tak nic
w porównaniu z tym, jak wielką zajawkę przywiozłem
z Przyjezierza.