DOTSPORT

ARCHIWUM

Historia breakingu • Milejów • Lubelskie
OKRES ARCHIWALNY 2001—2020
ARCHIWUM • HISTORIA MILEJOWA

2001 — 2006

Pierwsze kroki, pierwsze pokazy, pierwsze treningi i początki b-boyingu w Milejowie.

POCZĄTEK

Narodziny idei

1998–2004
Początki b-boyingu w Milejowie

Swoją historię z B-Boy’ingiem zacząłem w naprawdę młodym wieku, była to bodajże pierwsza klasa podstawówki. Razem z Pawłem tańczyliśmy wtedy pewne podejrzane na teledyskach nieznane nam ruchy.

Łezka w oku się kręci, gdy przypomina mi się, jak za młodu walczyliśmy z nauczycielami, którzy karali nas za tańczenie na przerwach, bo byliśmy za mali.

Walka jednak opłaciła się, bo znaleźliśmy swoje miejsce na W-F-ach. Wtedy skład powiększył się o kilku członków: Adriana i Andrzeja.

8 MARCA 2004

Dzień Kobiet — pierwszy występ

Pierwszy publiczny pokaz

Wspaniałym wydarzeniem w naszym życiu było otworzenie sali gimnastycznej w Jaszczowie. To był raj. Pamiętam ten Dzień Kobiet, dzięki któremu udało nam się po raz pierwszy wystąpić.

Pokaz nie do końca się udał ze względu na to, że nawalił sprzęt. Mimo to daliśmy radę. Sam nie wiem, czy to, co wtedy tańczyliśmy, miało cokolwiek wspólnego z Break Dance'em.

Zadowoleni z pozytywnego odbioru trenowaliśmy dalej.
27 SIERPNIA 2005

Własny kawałek podłogi

Zajęcia wychowania fizycznego, na których nie mogliśmy ćwiczyć tyle, ile byśmy chcieli, zaczęły nie wystarczać. Trenowaliśmy na podwórku, na trawie i wcale nam to nie przeszkadzało.

Dopiero po akcji pod kryptonimem „zawinąć gumoleum sąsiadowi z podwórka” mieliśmy już własny, przenośny kawałek parkietu.

Trenowaliśmy wszędzie, gdzie tylko dało się ulokować nasz wyślizgany kawałeczek gumoleum. Głównymi miejscami spotkań był stadion oraz ulice Milejowa.

11 LISTOPADA 2005

Dni Milejowa 2005 — początek b-boyingu w Milejowie

Moment, który zmienił dalszą historię

Kolejnym ważnym wydarzeniem, które fartem wpłynęło na moją dalszą taneczną karierę, był przyjazd do Milejowa piosenkarki Agaty Werner.

Byli z nią dość dobrzy tancerze Break Dance. Po ich pokazie zapytano, czy jest ktoś, kto chciałby spróbować swoich możliwości.

Wiadomo — B-Boy jest jak kocur. Walczy i się nie cofa.

Tak więc pokazałem, co potrafię. Dostałem spore brawa.

Jednak nie to jest najważniejsze. Całą akcję zauważyła pani Mariola prowadząca zajęcia tańca w GOK. Kilka dni później zaproponowała mi możliwość treningów w Gminnym Ośrodku Kultury.

Od tamtej pory trenowaliśmy już jako tancerze Domu Kultury. Jako „Break Boys” ćwiczyliśmy w składzie: Robert Jamiński, Andrzej Lis, Paweł Barczak, Adrian Bałaban, Marcin Hryciuk oraz Damian Grabowski.

GRUDZIEŃ 2005

Oficjalnie jako Break Boys

Pierwszy oficjalny pokaz Break Boys w Milejowie odbył się na finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w 2005 roku.

Z tego występu pamiętam bardzo niewiele. Wiem jednak, że był udany mimo incydentu, jaki miał miejsce — tuż przed wyjściem na scenę ekipę opuścił Andrzej Lis.

Mimo wszystko poradziliśmy sobie świetnie.

2006 • KOLEJNY ROZDZIAŁ

Break Boys coraz mocniej wpisują się w historię Milejowa.

Kolejne pokazy, wspólne treningi, pierwsze kryzysy, rozbudowa GOK-u i poszukiwanie nowych sposobów na rozwijanie tanecznej pasji.

8 MARCA 2006

Kobiety kochają tancerzy

Nasz drugi pokaz jako połamanej ekipy Break Boysów miał za zadanie być prezentem na Dzień Kobiet w Jaszczowskiej szkole.

Mimo iż nasz poziom był coraz wyższy, pokaz również nie wyszedł najlepiej, gdyż większość składu była chora. Na szczęście naszym pięknym kobietkom się podobało.

15 MAJA 2006

Break Boys to my!

Wspólne treningi i najmocniejszy okres ekipy

Dni mijały nam na wspólnych treningach, a grupa była coraz bardziej zżyta. Wspólnie tańczyliśmy, wspólnie rozrabialiśmy i wspólnie spędzaliśmy każdy dzień.

Tańczyć gdzie się da i wkładać w to całe swoje serduszko.

Była to dla nas iście beztroska zabawa i swoista magiczna przygoda, którą wspominam do tej pory jako jeden z najlepszych okresów w moim życiu.

Wiele bym oddał, by móc cofnąć się do czasów, gdy byliśmy tak zżyci i gdy nie mieliśmy problemów.

25 CZERWCA 2006

Dni Milejowa 2005

Ostatnim pokazem, jaki zorganizowaliśmy jako „Break Boys”, był występ na Dniach Milejowa na scenie letniej GOK.

Ten pokaz wyszedł niestety znacznie gorzej niż pierwszy występ w GOK-u. Pamiętam ten dzień jak dziś — temperatura sięgała 30 stopni Celsjusza.

Nasze gumoleum dosłownie roztopiło się na rozgrzanym podłożu. Nie było mowy o zakręceniu nawet bączka.

Mało tego, miała wtedy miejsce niesamowita wpadka. Na początku występu straciliśmy orientację i dosłownie wszyscy na raz wbiegliśmy na środek i zaczęliśmy improwizować, powstrzymując się od śmiechu.

Było wesoło.
LIPIEC 2006

Pierwszy taneczny kryzys

Na kolejne treningi uczęszczaliśmy w mniejszym składzie. To był ciężki okres, jeśli chodzi o taniec.

Od zespołu odszedł Boluś, Chipsowy, a nawet Grabek. Tylko czasem zaglądali na treningi, by trochę z nami pobyć.

Zostałem z Johnym. Ćwiczyliśmy trochę na sali gimnastycznej i na W-F-ach. Zapał do treningów nieco zmalał, mimo to trwaliśmy w tym dosyć mocno.

Odnosiliśmy wrażenie, że historia zatoczyła małe koło. Zostaliśmy we dwóch, tak jak było na samym początku. Zadawaliśmy sobie pytanie, czy to aby na pewno dobra droga.

Niestety Dom Kultury został zamknięty z powodu rozbudowy, a nasze treningi zawieszone do odwołania.

2006–2007

Rozbudowa GOK Milejów

Remont: około 22 sierpnia 2006 – 13 września 2007

Niestety Dom Kultury został zamknięty z powodu rozbudowy, a nasze treningi zawieszone do odwołania.

Można powiedzieć, że zostaliśmy bez dachu nad głową. Ciągle jednak skrywała się w nas potrzeba tworzenia czegoś nowego. Czegoś, co pozwoli nam wyróżnić się z szarości tłumu.

Zastanawialiśmy się długo, co zrobić, by utrzymać formę i przeczekać ten ciężki dla b-boyingu okres.

Postanowiliśmy pójść w nieco innym kierunku, który miał nas przygotować na dalsze taneczne podboje.

KONIEC 2006 / POCZĄTEK 2007

Nowa droga

Akrobatyka

Naszą nową drogą okazała się akrobatyka, ponieważ na sali mieliśmy spore możliwości ze względu na całą masę sprzętu.

Co ważniejsze, dali się w to wciągnąć nasi kumple oraz nauczyciele, którzy zauważyli, jak bardzo chwyciliśmy akrobatyczny haczyk.

Chciałbym z tego miejsca ogromnie podziękować Szp. Sochackiemu za to, że pozwalał nam się rozwijać. Osiągnęliśmy dość pokaźne rezultaty.

Zorganizowaliśmy nawet dwa pokazy akrobatyczne, oczywiście z elementami b-boyingu. Akrobatyka dała mi wiele nowych umiejętności oraz możliwości, dodała mi dynamiki i wzmocniła moje ciało.

OKRES REMONTU

Dywanowy B-Boying

Gdy skończyłem gimnazjum i zacząłem szkołę średnią, remont GOK jeszcze trwał. Nadal nie mieliśmy gdzie trenować B-boyingu, a i z akrobatyką było ciężko.

Gdy już udało nam się ugrać jakiś SKS, pod naporem znajomych przeznaczałem go na rozwijanie akrobatycznych umiejętności, a nie na stricte taneczny rozwój.

Z tańcem obcowałem jedynie w domu, gdzie z uporem maniaka przecierałem koszulki o dywany, nie wspominając już o wiecznie czerwonych barkach.

TO DOPIERO POCZĄTEK

Historia dopiero się rozkręcała.

Kolejne lata przyniosły nowe ekipy, nowe miejsca, kolejne pokazy, treningi, kryzysy i powroty. To właśnie z tych małych historii powstała historia tańca w Milejowie.

TOP